piątek, 15 października 2010

Tam, gdzie nie sięga pamięć (Wojciech Nowicki "Dno oka")



Sięgam do swoich wspomnień – w mojej pamięci pojawia się cały szereg obrazów, stopklatek i ujęć – z dzieciństwa, ze szkoły, z podwórka, z wyjazdów z rodzicami i znajomymi… Moja pamięć fotograficzna wciąż dostarcza mi nowych obrazków, dzięki czemu raz po raz mogę wracać do tego co minione, chociaż bywają momenty, kiedy i ona mnie zawodzi, a jakiś szczegół, lub obraz, umykają z mojego umysłu, nie dając się odnaleźć, bądź odtworzyć. I wówczas na scenę wkraczają zdjęcia i fotografie, które lubię gromadzić i oglądać w wolnej chwili. Nie jestem znawcą i nie robię zdjęć zawodowo, co nie znaczy, że nie lubię fotografować… Muszę przyznać, że jest to bardzo pasjonujące zajęcie, które daje wiele przyjemności i satysfakcji – zwłaszcza, jeśli efekt końcowy odpowiada naszym oczekiwaniom. 

Ale fotografia to nie tylko pstrykanie zdjęć – fotografia to też teoria, z która czasem warto się zapoznać. Teoria, bądź rozważania, które nie zniechęcą nas, a wręcz przeciwnie – zachęcą do sięgnięcia po aparat. Tak też jest w przypadku książki Wojciecha Nowickiego „Dno oka”, która stanowi zbiór esejów i rozważań samego autora, który nie przytłacza swojego czytelnika nadmiarem zbędnych informacji. Styl jego wypowiedzi pozbawiony jest patosu i wydumanych zwrotów – pisze ciekawie i z pasją, co da się bardzo dobrze wyczuć w każdym słowie zamieszczonych w tej książce. Nowicki skupia się w swoich tekstach na starych fotografiach, których ma w swojej kolekcji całkiem sporo – pochodzą one z jego prywatnej kolekcji, do której autor przez wiele lat dołączał zdjęcia kupowane na targach staroci, czy w antykwariatach. Są to zdjęcia całkiem zwyczajne – robione przez różne osoby, zalegające gdzieś na strychach, w piwnicach – zapomniane przez ich autorów. Nowicki tak naprawdę ocala te kilkanaście fotografii od zapomnienia – wyciera z nich kurz, przywraca je do życia. Jego narzędziami są opis i słowo, którymi tak dobrze operuje, że zerkamy na zdjęcia właściwie tylko pro forma. W opisie fotografii zamieszczonych w „Dnie oka” pojawia się cała masa szczegółów i uwag, które każdy opisywany obraz powołują do życia. Jest w tych opisach wiele emocji, Autor nie pisze o tym, jak fotografować, ani też nie skupia się na historii fotografii, która pojawia się w książce w bardzo okrojonej formie - tylko wtedy, gdy wymaga tego opisywane przez Nowickiego zdjęcie. 

Książka Nowickiego zwraca uwagę na wiele istotnych problemów – rozważania zawarte w książce „Dno oka”  pokazują, jaką ogromną ewolucję w ostatnich latach przeszła  fotografia – rozwój nowej technologii uczynił z niej niemalże towar, który musi zostać sprzedany. Scenografia, która kiedyś odgrywała istotną rolę, dziś jest zbędna, ponieważ za pomocą kilkunastu kliknięć, może znaleźć się na zdjęciu. Ta magia i iluzja dostępna jest coraz większej grupie osób – kiedyś tajniki i sekrety fotografii dostępne były nielicznym – dziś właściwie każdy może spróbować swoich sił – nie trzeba być zawodowcem – wystarczy pasja i odrobina dobrych chęci. Chyba nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptować taki stan rzeczy. Trzeba również zaznaczyć, że fotografia cyfrowa ma swoje plusy – daje ogromne pole do popisu, zwłaszcza obróbka cyfrowa i tak chętnie wykorzystywany retusz. Należy jednak pamiętać, żeby wszystkie te narzędzie używać z głową i umiarem – tylko wtedy fotografia cyfrowa może przynieść wiele korzyści, jak np. rekonstrukcja starych i zniszczonych przez czas zdjęć, które na nowo mogą cieszyć nasze oko – zdjęć, które są wyjątkowe pod wieloma względami, na co zwraca uwagę autor książki „Dno oka”. Oby więcej takich interesujących lektur pisanych z pasją i miłością. 

Wydawnictwo Czarne,  2010

środa, 13 października 2010

Włazł kotek, na płotek (Simon Tofield - Kot Simona. Za płotem)


Nigdy nie byłam miłośniczką kotów – ich futro nie miało na mnie zbawiennego wpływu. Aż pewnego dnia (właściwie to całkiem niedawno) natknęłam się w sieci na filmik, na którym pewien kot goni muchę, by w końcu ją obezwładnić, a następnie podarować swojemu właścicielowi w prezencie. I stało się! Oniemiałam z wrażenia i nie mogłam o nim przestać myśleć. Z każdym kolejnym filmikiem utwierdzałam się w przekonaniu, że kocham tego kota… O kim mowa? O kocie Simona ;) Nieprawdopodobne, że on ma aż tyle fanów – i wygląda na to, że będzie miał ich jeszcze więcej. Wszystko za sprawą książki, która ukazała się w ostatnim czasie. Właściwie trudno nazwać publikację „Kot Simona. Za płotem” książką. Jest to raczej album, w którym można odnaleźć tylko i wyłącznie ilustracje przedstawiające rzeczonego kocura w dosyć zabawnych sytuacjach, mających miejsce głównie na podwórku, które kot Simona postanowił pewnego dnia poznać osobiście. 


Muszę przyznać, że rysunki są dosyć oryginalne – stylistyka i kreska idealnie wpasowują się w mój gust. Lubię takie proste i nie przesadzone ilustracje, w których ukryty jest przekaz i całkiem spory ładunek emocji… Mam tylko jedno „ale” - moim skromnym zdaniem rysunki wypadają nieco blado na tle filmików, które można odnaleźć na serwisie www.youtube.pl, na kanale „Simonscat”. Owszem, mają swój urok i przykuwają uwagę, ale nie oszukujmy się – prawda jest taka, że to właśnie filmiki są tym, co w przypadku Kota Simona podoba się ludziom najbardziej. Ilustracje to tylko ilustracje, natomiast filmik, to coś więcej niż tylko ładny obrazek – to cała sekwencja obrazów, które na naszych oczach układają się w historię działającą na nasze zmysły – wzrok i słuch.  Najlepiej zatem traktować tę książkę jako dopełnienie filmików, bez których będzie nam trudno w stu procentach ożywić tego niebanalnego kocura – chyba, że dysponujemy dość rozwiniętą wyobraźnią. Żałuję, że tych filmików jest tak mało i z utęsknieniem wyglądam kolejnych odcinków. Mogłabym je oglądać w kółko… 





Kilka filmików, dla tych, co nie znają Kota Simona:






niedziela, 10 października 2010

Dobry pastisz nie jest zły (Harvard Lampoon "Zmrok") + Konkurs



Jestem zagorzałą przeciwniczką książek Pani Meyer i wątpię, by cokolwiek w tej kwestii kiedykolwiek się zmieniło – „Zmierzch” jest dla mnie czymś całkowicie pozbawionym walorów artystycznych – czymś, co może nadawałoby się do czytania, gdyby zostało napisane od nowa z wykorzystaniem mniejszej ilości słów, znaków i zbędnych zdań. Niestety –jak dla mnie jest to książka przegadana, z góry obliczona na komercyjny sukces mający przynieść autorce niesamowite zyski. 

Czymś zupełnie naturalnym jest pojawienie się na rynku wydawniczym książek, które wykorzystują sukces, jaki wypracowały sobie popularne tytuły – świetnym przykładem jest parodia Harry’ego Potter’a, których autorem jest Michael Gerber. Biorąc pod uwagę sukces, jaki osiągnęły książki Stephenie Meyer, pojawienie się parodii „Zmierzchu” było kwestią czasu. Muszę przyznać, że nie wahałam się zbyt długo, gdy natknęłam się na „Zmrok” - pastisz „Zmierzchu”, pod którym podpisuje się Harvard Lampoon (twórcy m.in. parodii Władcy Pierścieni „Bored of the Rings”).  Muszę przyznać, że „Zmierzch” w takiej wersji podoba mi się o wiele bardziej – uwielbiam tego typu teksty, które aż kipią od humoru – nie inaczej było w przypadku tego zabawnego pastiszu, który ukazuje losy Bell Goose (piękna gęś) poszukującej wampira, który ją ugryzie i zmieni jej życie raz na zawsze…. Czy jej marzenie spełni się, gdy na jej drodze stanie niesamowicie przystojny Edwart Mullen? Zainteresowanych odsyłam do książki, nie chcąc zdradzać istotnych dla tego pastiszu szczegółów. 

Domyślam się, że wszelkiego rodzaju parodie i pastisze wzbudzają niechęć i agresję w zagorzałych zwolennikach książek Meyer - myślę, że tego typu zachowanie jest czymś naturalnym, aczkolwiek ze swojej strony radziłabym przed krytykowaniem zapoznać się z obiektem poddawanym krytyce. Znalazłam w Internecie wiele niepochlebnych opinii dotyczących tej publikacji – najgorsze jest to, że opinie te pochodziły od osób, które z tą książką nie miały w ogóle do czynienia. Nie ma chyba nic gorszego jak wskazywanie wad i krytykowanie czegoś, z czym nie miało się nigdy do czynienia. Niestety – fani „Zmierzchu” skreślają tę książkę tylko dlatego, że jest parodią ich ukochanej sagi. Osobiście uważam, że książka mogłaby spodobać się nie tylko fanom parodii i pastiszu, ale również fanom „Zmierzchu” którzy mają zdroworozsądkowe podejście do tego całego przedsięwzięcie, a także poczucie humoru, które pozwoli przełknąć tego typu wersję. No właśnie – poczucie humoru jest tutaj jak najbardziej wskazane. Obawiam się jednak, że wielbicielki ślepo zapatrzone w Edwarda nie będą w stanie zaakceptować innego spojrzenia na ich ukochanego wampira. 

Uwaga, uwaga! Konkurs :) 
Tym razem do wygrania książka, której dotyczy ta recenzja :) Zostanie ona rozlosowana pomiędzy osobami, które polecą mi jakąś fajną parodię - może być książka, lub film :) Byłoby miło, gdyby tytuły się nie powtarzały, ale jeśli dana osoba wskaże ten sam tytuł, a opisze go inaczej niż poprzednik/poprzedniczka, to przymknę oko na tego typu powtórki :) (Proszę nie podawać parodii Harry'ego Potter'a, którą wspomniałam w tej notce - już ją znam, ani parodii "Zmierzchu" w wersji filmowej "Wampiry i świry" bo już widziałam ;) )

Po raz kolejny napiszę, że wypowiedź nie może być za krótka (min. pięć zdań w miarę rozbudowanych). Wypowiedzi proszę pozostawiać w komentarzach. Macie czas do soboty, do godziny 23.59 ;) Losowanie odbędzie się w niedzielę. Mam nadzieje, że wszystko jasne :) Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi :)

Losowanie i wyniki konkursu

Zapraszam do zapoznania się z wynikami konkursu ogłoszonego tydzień temu.




















"Mądrości Muminka" wędrują do Edith :) Gratuluję i proszę o przesłanie danych w celu przesłania wygranej książki na adres e-mail: kalakiryakala@interia.pl Dziękuję wszystkim za udział i bardzo ciekawe komentarze. Wkrótce kolejny konkurs, w którym będzie można wygrać książkę.

czwartek, 7 października 2010

Literacka Nagroda Nobla

W tym roku Literacką Nagrodę Nobla otrzymał Mario Vargas Llosa. Jest to pisarz dosyć dobrze znany 0 niejednokrotnie spotykałam się na Waszych blogach z recenzjami jego książek. Ja niestety wciąż wiem o nim niewiele, a świat kreowany w jego książkach wciąż pozostaję dla mnie tajemnicą, chociaż bardzo często obiecuję sobie, że to się zmieni... W tej chwili mam na półce jego powieść "Zielony dom", która czeka na swoją kolej. Mam nadzieję, że jego książki przypadną mi do gustu... Pozwolę sobie zacytować krótką notę na temat autora - dla tych, którzy nie wiedzą, co to za pisarz:

"Llosa to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy, autor wielu powieści, opowiadań, sztuk teatralnych i literatury faktu, publicysta i polityk. Pisać zaczął już we wczesnej młodości, a swą debiutancką powieść Miasto i psy wydał w wieku dwudziestu siedmiu lat.
Wśród jego najlepszych powieści znajdują się między innymi Rozmowa w „Katedrze”, Ciotka Julia i skryba, Kto zabił Palomina Molero?, Święto kozła, Pantaleon i wizytantki, Zielony dom. 

W swojej twórczości Llosa sięga do wielu gatunków i konwencji literackich, nie stroni od wątków autobiograficznych i wyrafinowanych gier z czytelnikiem. W najnowszej powieści Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki w mistrzowski sposób snuje historię niebezpiecznej miłości Ricarda do pewnej niegrzecznej dziewczynki".
Źródło: www.znak.com.pl

niedziela, 3 października 2010

Nike 2010 dla Tadeusza Słobodzianka

Literacka Nagroda Nike 2010 trafiła w tym roku do Tadeusza Słobodzianka za książkę "Nasza klasa".



Uzasadnienie:

"Nagradzamy Tadeusza Słobodzianka nie za odwagę podjęcia trudnego tematu, w którym zbrodnia rozkłada się na tych, którzy ją popełnili, ale i na tych, którzy byli świadkami, na tych, którzy widzieli i milczeli, i na tych, którzy nie chcieli widzieć, wiedzieć i pamiętać. Nagradzamy go za sposób, w jaki o tym mówi, za formę dramatu, który w sposób wstrząsająco prosty, a jednocześnie niesłychanie przemyślany, kreśli historię katów i ofiar, morderców i mordowanych" Wypowiedź przewodniczącej jury prof. Grażyny Borkowskiej.

Przyznam szczerze, że nie znam ani tytułu, ani autora.  Być może wkrótce poznam - kto wie :) Nie jestem osobą, która zaraz po ogłoszeniu wyników (bądź przed nimi) biegnie do księgarni, czy biblioteki i jak najszybciej zaznajamia się z książkami poszczególnych laureatów... Podobnie mam z bestsellerami. U mnie na to potrzeba czasu i jeśli opis danej książki zaciekawi mnie wystarczająco, wówczas nie mam skrupułów by zapoznać się z danym tytułem. 

Źródło wideo i cytatu: Gazeta Wyborcza

Mumimądrości (Tove Jansson, Sami Malila "Mądrości Tatusia Muminka" oraz "Mądrości Mamusi Muminka") + Konkurs


Jakiś czas temu pisałam na blogu o „Mądrościach Muminka”, która stanowi pierwszy tom serii wydanej przez Wydawnictwo Literackie, a mianowicie serii „Mądrości Muminków”.Tove Jansson. To niesamowite, że przez tyle lat Muminki są ulubieńcami tak dzieci jak i dorosłych.  Seria ta ukazuje się 65 lat po premierze pierwszego opowiadania napisanego przez fińską pisarkę

Zebranie najlepszych cytatów i wydanie ich jako odrębne książeczki było świetnym pomysłem – dzięki temu zamiast czytać całe opowiadania, można rozkoszować się słowami wypowiedzianymi przez poszczególne postaci. Ja tym razem miałam okazję zapoznać się z wypowiedziami Tatusia i Mamusi Muminka. 



Nie są to niestety moje ulubione postaci – osobiście uwielbiam Małą Mi i Włóczykija, i to właśnie książeczek z wypowiedziami tych postaci wyczekuję najbardziej. Brak większej sympatii do Mamusi i Tatusia Muminka nie przeszkadzały mi w miłej lekturze, która niejednokrotnie wywoływała uśmiech. Myślę, że jest cała rzesza fanów tych właśnie postaci – Tatusia, który potrafi spojrzeć z dystansem i trzeźwym okiem na świat i Mamusi, która znajdzie rozwiązanie każdego problemu. 

Po raz kolejny muszę wspomnieć o formie w jakiej zostały wydane Mumimądrości – to właśnie przepiękne ilustracje są największym atutem tych książeczek. Za każdym razem, gdy otwieram którąkolwiek książkę, nie mogę wyjść z podziwu. Jeśli jesteście fanami Muminków, ta seria na pewno przypadnie Wam do gustu. Warto mieć w swoim księgozbiorze, ale należy pamiętać o tym, że mimo wszystko to są cytaty, które w mniejszym, bądź większym stopniu są wyrwane z kontekstu.


 Wydawnictwo Literackie 2010

Uwaga, uwaga!!! Konkurs.

Wśród osób, które napiszą, za co kochają Muminki (może być też jedna konkretna postać) rozlosuję książeczkę z cytatami Muminka, o której pisałam jakiś czas temu na swoim blogu. 


Wypowiedź nie może być za krótka (min. pięć zdań - bardziej lub mniej rozbudowanych). Wypowiedzi proszę pozostawiać w komentarzach - myślę, że tak będzie najłatwiej, ponieważ mój mail ostatnimi czasy jest dosyć oblegany, więc łatwo o niedopatrzenie i pominięcie kogoś. Macie czas do soboty, do godziny 23.59 ;) Losowanie odbędzie się w niedzielę. Mam nadzieje, że wszystko jasne :) Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi :)

sobota, 2 października 2010

Music music


Zapraszam na bloga, który od jakiegoś czasu chodził za mną i mnie prześladował - bloga muzycznego www.addicted--to--music.blogspot.com. Mam nadzieję, że Wam się spodoba :) Pozdrawiam. 


niedziela, 19 września 2010

Instytut - Jakub Żulczyk




"Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść.


Kamienica w centrum Krakowa. Siedem osób, które nie mogą się z niej wydostać. Krwawy napis: „To nasze mieszkanie”, jest jedyną wskazówką, jaką otrzymują. Wkrótce rusza lawina makabrycznych zdarzeń. Czy komukolwiek uda się uciec?
Przeraziły cię filmy Cube czy The Ring? Po lekturze Instytutu nie będziesz mógł zasnąć!"

Zapowiada się ciekawie - czyż nie?

czwartek, 9 września 2010

Nie tylko książkami człowiek żyje...


...czyli o tym, co lubię. 

Post ten stanowi odpowiedź na zaproszenie przesłane przez Lilithin. Jako, że książki są moją największą miłością pominę je. 

1. Kawę i herbatę. Ta pierwsza musi mieć dużą ilość mleka. Chętnie dodaję do niej cynamonu. Jeśli chodzi o herbatę, to lubię zieloną, białą i czerwoną. Czasem eksperymentuje i kupuję różnego rodzaju herbaty smakowe. 

2. Retro/vintage oraz pop art - tak w modzie jak i w wystroju. Uwielbiam stare telefony, radia, maszyny do pisania, wygodne i ogromne fotele, gramofony.... Z drugiej strony ciągnie mnie w stronę pop artu :) i awangardy. 


 (Marzy mi się taka maszyna... ^^)

3.Jedzenie ! Nie będę ukrywała, że lubię jeść, chociaż muszę się pilnować ;) bo jestem osobą, która ma "tendencje". Uwielbiam wypieki domowej roboty - zwłaszcza te zrobione przez mamę, ale powoli idę w jej ślady, coraz częściej pozwalając sobie na eksperymenty w kuchni. Z piekarnika miały już okazję wyjść przygotowane przeze mnie muffiny (kilka razy) oraz ciasto ucierane z jagodami i porzeczkami. Może kiedyś zrobię samodzielnie tort :) Mam nadzieję, że nikogo nie zatruję.Uwielbiam sałatki - składniki zwykle dobieram według uznania - najczęściej do mojej sałatki trafiają: oliwki, feta, kukurydza, papryka czerwona, żółty ser, zielony groszek no i oczywiście sałata (różne rodzaje i odmiany). Lubię eksperymentować w kuchni - jeśli mam czas i chęci, to zdarzy mi się wykombinować coś z niczego :) 




(Dwa ciasta ucierane mojego autorstwa - pierwsze z porzeczkami, drugie z jagodami)

4. Długie włosy u mężczyzn ^^ Sama mam długie, ale to nie to samo. Mam słabość do długich kłaków i nic na to nie poradzę :D No i oczywiście owe włosy muszą być czyste i umyte. Nie ma nic gorszego jak tłuste kłaki - da się je utrzymać w czystości i wcale nie zajmuje to aż tak dużo czasu...

5. Słoneczną, ciepłą jesień i wiosnę - skrajne temperatury (tak zimno, jak i gorąco mnie dobijają). Mam nadzieję, że w tym roku deszcz trochę odpuści i pozwoli cieszyć się w pełni urokami polskiej, złotej jesieni. 

6. Spotykać się z przyjaciółmi, spacerować, chodzić na koncerty i wystawy... To zwykle robię, gdy nie siedzę w domu ;) 



(wystawa w BWA, zdjęcia by M. Jania) 



(A. Syta, ja i M. Jania, zdjęcie zrobione z wyzwalaczem, więc autora brak)


(Ja i moja Figa na spacerze, zdjęcie by M. Jania)

7. Ciuchy! Lubię je kupować i gromadzić :D Lubię na nie polować, szukać i w końcu trafiać na to, co mi się podoba. Jestem już chyba uzależniona, ale jakoś nie mam zamiaru leczyć się z tego uzależniania. Szkoda tylko, że szafa powoli przestaje mieścić moją garderobę. Często zaglądam do Second Hand'ów - można tam znaleźć całe mnóstwo markowych ciuchów, które są w bardzo dobrym stanie. Żeby nie trafić kolejnych numerków na wyliczanie tego, co lubię z garderoby, wymienię tutaj kilka moich ulubionych elementów. 7a -Marynarki - w mojej szafie wisi już kilka, a może kilkanaście marynarek w różnych kolorach. Najbardziej lubię nosić je z zawiniętymi mankietami czyli tzw. boyfriend blazer. 7b - Kratę - chodzi tutaj oczywiście o wzór. Mam kilkanaście koszul w kratę, kilka spódnic, a nawet pościel :D Jestem kratomaniakiem i dobrze mi z tym.7c - spodnie rurki, najlepiej czarne. 7d - sznurowane buty (lace up boots oraz worker boots... mogłabym też zaliczyć tutaj trampki, które należą do moich ulubionych butów). 7e - t-shirty z oryginalnymi nadrukami. 7f - kardigany! 

(Moja ulubiona koszula w kratę - zdjęcie by M. Jania)


(T-shirt z Mona Lisą, mój ulubiony. Zdjęcie by M. Jania)

8. Handmade'owe twory - lubię je robić i lubię gdy inni tworzą coś samodzielnie. Miło jest mieć coś, co nie powstało w wyniku masowej produkcji, a czasem nawet powstało jako jeden, jedyny egzemplarz. Najbardziej lubię ręcznie robioną biżuterię - zwłaszcza oryginalne kolczyki, których w mojej kolekcji trochę się już nazbierało.

 
(album mojego autorstwa)



(notes mojego autorstwa)



9. Lubię odkrywać nową muzykę i wykonawców, których wcześniej nie znałam. W ostatnim czasie poznałam zespół Big Scary. Polecam. 






10. Dobre, ambitne filmy, które dają do myślenia. Pozwolę sobie wymienić kilka tytułów: Przerwana lekcja muzyki, Marzyciel, Godziny, 12 małp, Donnie Darko, Mechaniczna pomarańcza, Edward Nożycoręki. 

Osobiście uważam, że te 10 punktów nie jest w stanie w pełni oddać tego co lubię, bo tego jest znacznie więcej.... :) Mogłabym tutaj dopisać całą masę rzeczy, zjawisk, miejsc, czynności.  No ale jak mus to mus - ograniczyć się trzeba.

Do zabawy zapraszam Matyldę (http://matyldabo.blogspot.com/), Moni (http://moni-libri.blogspot.com/) oraz Hasitę :) (http://hasita86.wordpress.com/). Mam nadzieję, że mnie nie oskalpują ;)

środa, 8 września 2010

Mumimądrości (Tove Jansson, Sami Malila "Mądrości Muminka")


 
W ostatnim czasie nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się bardzo oryginalna seria książeczek, w których zawarte są mądrości postaci powołanych do życia przez Tove Jansson. Seria ta ukazuje się z okazji 65. rocznicy powstania pierwszego opowiadania  o małych trollach. 

W pierwszej kolejności do księgarń trafiły "Mądrości Mamy Muminka", "Mądrości Tatusia Muminka" i "Mądrości Muminka". Pod koniec roku do kolekcji dołączą książeczki ukazujące przemyślenia Małej mi, Ryjka i Włóczykija.

Ja miałam okazję zapoznać się z mądrościami Muminka i muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu. Co prawda mam już swoje lata, ale po otworzeniu tej malutkiej książeczki trafiłam z powrotem do świata, który stworzyła fińska pisarka.

Na największą uwagę zasługuje forma i oprawa graficzna, dzięki której nie można przejść obojętnie obok tej serii - piękne ilustracje i format czynią z tej książeczki cudeńko, które z przyjemnością można postawić na półce. Do tego dochodzą piękne słowa, które można odnaleźć w środku - słowa, które pokazują, jak wyjątkowe postaci stworzyła Tove Jansson.

Zapraszam do lektury.

Wydawnictwo Literackie, 2010

środa, 1 września 2010

Oho oho!

Trochę nowości, żeby nie było że tak milczę i niczym się nie chwalę ;)

Na początek napiszę, że i ja stałam się nabywczynią wspaniałych książkowych plakietek, które od jakiegoś czasu chętnym rozdaje Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Oto i one:


Niekwestionowanym ulubieńcem jest "Pożeracz" :)

Kilka dni temu do moich drzwi zapukał Pan Kurier i wręczył mi przesyłkę. Moje zdziwienie było ogromne, gdy po otworzeniu paczki zobaczyłam książkę "Kupię rękę" Agnieszki Szygendy. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem skąd ta książka wzięła się u mnie, bo przecież nie brałam udziału w żadnym konkursie, w którym mogłaby ona być nagrodą, ani też nie współpracuję z wydawnictwem, które ją wydało. No cóż - może kiedyś ta zagadka się rozwiąże. Póki co książka musi poczekać na swoją kolej.


A na koniec pokaże Wam o jakie książki wzbogacił się ostatnimi czasy mój regał. Oto i one:



Plus książki wypożyczone z biblioteki, które czytam na zmianę z tymi pochodzącymi z wciąż rosnącego stosiska:

Akcja „Podaruj książkę. Odbuduj bibliotekę powodzianom”.


Dzisiaj ruszyła zbiórka książek dla śląskich bibliotek, które ucierpiały w wyniku powodzi. Zbiórka potrwa do 12 września. Wszyscy chętni, którzy chcą pomóc, mogą zgłosić się do Silesia City Center w Katowicach i zostawić jakąś książkę od siebie w specjalnym koszu ustawionym przy wejściu do Empiku. 

W wyniku majowych powodzi w województwie śląskim wiele bibliotek pozostało bez książek. W tych, które mniej ucierpiały, księgozbiór jest w opłakanym stanie. Brakuje praktycznie wszystkiego, od książek naukowych, przez lektury szkolne po bajki i zwykłe „czytadła”, chętnie wypożyczane w małych miejscowościach. Biblioteki w regionie apelują o pomoc! Na apel bibliotek odpowiedziała Silesia City Center i już od 1 września organizuje akcję Podaruj książkę. Odbuduj bibliotekę powodzianom"

Przyznaję, że jest to zacna akcja - mam zamiar sama w niej uczestniczyć. Jutro rozejrzę się i zastanowię, jakie książki mogłabym zawieźć do SCC. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda się jakoś odbudować przynajmniej część utraconych księgozbiorów. 

Więcej informacji tutaj.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...