piątek, 24 stycznia 2014

Styczniowy must have, czyli na co warto zwrócić uwagę

KSIĄŻKI


Terry Pratchett, Stephen Baxter - Długa wojna

Kontynuacja "Długiej ziemi" - powieść będąca wynikiem współpracy twórcy Świata Dysku ze znanym autorem science fiction.




Terry Pratchett to od jakiegoś czasu kolejny mój ulubiony autor. Nie czytałam jeszcze "Długiej Ziemi" ale wiem z dobrego źródła, że warto.
Jeden świat to za mało… 
Długa Ziemia stoi otworem. Ludzkość rozprzestrzeniła się po niezliczonych światach, a flotylle sterowców łączą je, wspomagając wyprawy badawcze, wymianę handlową i rozwój kultury. 

Jednak gdy cała ludzkość kształtuje Długą Ziemię, ona sama też wpływa na ludzi. A zbliża się punkt kolizji kilku ważnych kryzysów.

Ponad milion kroków od oryginalnej Ziemi Podstawowej, wyrasta nowa Ameryka – młody naród, który dość ma słuchania Podstawowego Rządu.

Trolle – pełne gracji stworzenia obdarzone świadomością zbiorową, których pieśń rozbrzmiewała kiedyś na całej Długiej Ziemi – wobec niepowstrzymanego marszu ludzkości zaczynają milknąć... i znikają.

To Joshua Valienté, który – w towarzystwie wszechwiedzącej istoty znanej jako Lobsang – przed laty zbadał te równoległe światy. I do Joshuy Valienté Długa Ziemia zwraca się teraz o pomoc. Ponieważ pojawia się całkiem realna groźba wojny...
...wojny, jakiej ludzkość jeszcze nie prowadziła.


Andrzej Sapkowski - Wiedźmin. Sezon burz 





Aktualnie czytam i muszę przyznać, że mi się podoba... Wciąga od pierwszych stron. Zresztą co tu dużo mówić - nazwisko autora + Wiedźmin = sukces murowany.
Chociaż książka wydana została pod koniec zeszłego roku, warto się z nią zapoznać, bo jeszcze długo będzie o niej głośno.

Oto nowy Sapkowski i nowy wiedźmin. Mistrz polskiej fantastyki znowu zaskakuje. „Sezon burz” nie opowiada bowiem o młodzieńczych latach białowłosego zabójcy potworów ani o jego losach po śmierci/nieśmierci kończącej ostatni tom sagi.

 „Nigdy nie mów nigdy!” W powieści pojawiają się osoby doskonale czytelnikom znane, jak wierny druh Geralta – bard i poeta Jaskier – oraz jego ukochana, zwodnicza czarodziejka Yennefer, ale na scenę wkraczają też dosłownie i w przenośni postaci z zupełnie innych bajek. Ludzie, nieludzie i magiczną sztuką wyhodowane bestie. Opowieść zaczyna się wedle reguł gatunku: od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Wiedźmin 

stacza morderczą walkę z drapieżnikiem, który żyje tylko po to, żeby zabijać, wdaje się w bójkę z rosłymi, niezbyt sympatycznymi strażniczkami miejskimi, staje przed sądem, traci swe słynne miecze i przeżywa burzliwy romans z rudowłosą pięknością, zwaną Koral. A w tle toczą się królewskie i czarodziejskie intrygi. Pobrzmiewają pioruny i szaleją burze. I tak przez 404 strony porywającej lektury.

WIEDŹMIN. SEZON BURZ to w wiedźmińskiej historii rzecz osobna, nie prapoczątek i nie kontynuacja. Jak pisze Autor: Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy…


Robert Galbraith (J.K. Rowling) - Wołanie kukułki

 


Powieść detektywistyczna autorstwa J. K. Rowling, opublikowana pod pseudonimem Robert Galbraith.


Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod oknem balkonu jej londyńskiej rezydencji. Policja stwierdza samobójstwo, ale brat celebrytki w to nie wierzy, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a.

Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli jest dla niego szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej detektyw wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.

Wciągająca, elegancka intryga zanurzona w atmosferze Londynu - od spokojnych uliczek Mayfair, przez ciasne bary East Endu, aż po zgiełk Soho - sprawia, że Wołanie kukułki  jest nadzwyczajną książką.


To pierwsza powieść z Cormoranem Strikem napisana przez J.K. Rowling pod pseudonimem "Robert Galbraith"



FILM

Hobbit: Niezwykła podróż (edycja rozszerzona)




Jeśli ktoś nie widział, to naprawdę warto obejrzeć - zwłaszcza, że pod koniec grudnia do kin trafiła druga część trylogii.
Dołącz do reżysera Trylogii Władcy Pierścieni w największej przygodzie, jaką oglądał świat. Rozszerzona edycja ekranizacji Hobbita w reżyserii Petera Jacksona, po raz pierwszy z polskim lektorem. Wydanie zawiera wcześniej nie pokazywany materiał filmowy oraz godziny dodatków specjalnych w tym Kroniki Śródziemia - spojrzenie z bliska na proces produkcyjny, Powrót do Śródziemia - bohaterowie i aktorzy, komentarze twórców i wiele więcej. Wydanie Blu-ray to 3-dyskowa edycja w ozdobnym kolekcjonerskim opakowaniu.


Jobs



Chętnie obejrzę.

Ashton Kutcher („Efekt motyla”) w fascynująca historii geniusza, który stworzył najbardziej rozpoznawalną markę świata – Apple. 

Był ekscentrykiem, buntownikiem, czasem szaleńcem. Zawsze uważał, że wie lepiej i zwykle się nie mylił. Od początku wiedział czego chce i potrafił o to walczyć. Był niełatwym partnerem w biznesie i w życiu. Potrafił uszczęśliwiać, ale także okrutnie ranić najbliższych. Założył firmę w garażu, by po kilku latach wprowadzić ją na giełdę i stać się milionerem. Jego charyzma działała nie tylko na inwestorów, ale także na kobiety. Potrafił je uwodzić, choć niekoniecznie uszczęśliwiać. Nawet w sytuacjach, które innym wydawałaby się bez wyjścia, znajdował siłę, by po raz kolejny wspiąć się na szczyt.


MUZYKA 


Gooral - Better place 


Równie dobra jak debiutancka płyta. Polecam
Ponad rok trwała praca nad nowym albumem GOORALA. Dopieszczony master zaowocował powstaniem krążka bez przypadkowych dźwięków, dopracowanego pod każdym względem, a artysta, zamiast powierzyć zmiksowanie i mastering w ręce studio, sam podjął się ogromnej i żmudnej pracy z tym związanej, zaklinając w dźwięki spory kawał samego siebie - już po pierwszym przesłuchaniu czuć, że płyta jest bardziej osobista, niż poprzednia. To samo można powiedzieć o pozostałych, którzy przyczynili się do powstania albumu: Annie ‘Wiośnie’ Rogowskiej, Macieju ‘Kamerze’ Szymonowiczu, Piotrze Gawronie, Janie Mędrali i Adriannie Styrcz - każde z nich odcisnęło tu swój unikalny styl i charakter.

Warpaint - Warpaint



"Warpaint" to druga już płyta  amerykańskiej grupy muzycznej grającej indie i psychodelic rock. Ich muzykę poznałam przypadkowo, zagłębiając się coraz bardziej w odmęty Youtube'a. Szczerze mówiąc trudno tak do końca scharakteryzować brzmienie muzyki tworzonej przez dziewczyny - żeby się do niej przekonać, trzeba się z nią osłuchać.






GRY
Injustice: Gods Among Us



Grałam i naprawdę polecam!
Injustice: Gods Among Us Ultimate Edition zawierać będzie pełną wersję gry oraz całą zawartość do pobrania (DLC).

Zawartość, która pojawi się w Injustice: Gods Among Us Ultimate Edition zawiera ulubione postacie fanów - Lobo, Batgirl, Generała Zoda, Martian Manhuntera, Zatannę oraz Scorpiona, postać ze świata Mortal Kombat w wersji stworzonej przez Jima Lee, współwydawcę w DC Entertainment. Prócz tego w pakiecie znajdzie się 40 dodatkowych skórek dla postaci oraz 60 misji S.T.A.R. Labs, oferowanych pierwotnie jako DLC, a teraz dostępnych od początku gry.


KOMIKS

Noe 2. Wszystko, co pełza po ziemi

 


Noe był człowiekiem takim jak my. Kochamy, kłamiemy, zabijamy…

Ale to właśnie on miał zadecydować o tym, czy ocalejemy.

Prace nad arką, jedyną nadzieją na zachowanie życia na Ziemi, trwają. Noe, jego synowie oraz upadłe anioły pracują w pocie czoła, a monumentalny szkielet okrętu rośnie w oczach. Z czterech stron świata nadciągają wszelkie stworzenia: ptaki, gady, owady, a także ssaki, w tym ten najniebezpieczniejszy – rządny krwi człowiek. Nabrzmiałe deszczem chmury kłębią się coraz niżej, zwiastując rychły koniec.

środa, 22 stycznia 2014

W świecie Ankh - Morpork - recenzja gry Świat Dysku. Ankh - Morpork

Ankh – Morpork to największe i najciekawsze miasto w Świecie Dysku stworzonym i opisywanym przez Terry’ego Pratchetta, do którego książek już zdążyłam się przekonać. To właśnie w Ankh – Morpork, którego znakiem rozpoznawczym jest rzeka, którą można kroić nożem, rozgrywa się akcja gry, która to jakiś czas temu trafiła w moje ręce. 


 Po otwarciu dość sporego pudełka oczom gracza ukazuje się zawartość przykuwająca oko równie dobrze, jak samo pudełko, które okraszone jest ilustracją wykonaną przez Paula Kidby'ego, a która to przedstawia wielkiego żółwia A'tuina niosącego na grzbiecie cztery słonie, które dźwigają Dysk.


W środku możemy znaleźć planszę wykonaną z grubego kartonu, karty, na których znajdziemy kolejne oryginalne ilustracje Kidby'ego, kolorowe pionki (w tym znaczniki niepokoju, demony i trolle) wykonane z drewna, 4 karty pomocnicze, dwunastościenną kość, kartonowe złote i srebrne dolary i oczywiście instrukcję – wszystko to znajduje się w dobrze przemyślanej plastikowej wyprasce. 



W grę Ankh – Morpork, która jest właściwie połączeniem gry planszowej i karcianej  można grać w dwie, trzy lub cztery osoby – od ilości osób zależny jest czas całej rozgrywki. Do gry dołączona jest przejrzysta instrukcja, która w łatwy i przystępny sposób tłumaczy graczom co, gdzie, jak i dlaczego. Nawet jeśli nie zrozumiemy czegoś od razu po jej przeczytaniu, możemy, a nawet powinniśmy do niej zajrzeć podczas rozgrywki. Już po pierwszej partii będziemy do niej sięgać dużo rzadziej, niż na samym początku. 

 

Na czym polega sama rozgrywka?  Na początku rozgrywki każdy gracz losuje jedną z siedmiu dostępnych kart tożsamości, która determinuje cel naszej zagrywki. Każdy z graczy ma zupełnie inne zadanie, które musi wykonać aby wygrać. Karta tożsamości nie może zostać ujawniona do końca partii, aczkolwiek w trakcie gry można ją zmienić używając wylosowanej karty akcji, co może okazać się szczęśliwym trafem, bądź przekleństwem dla gracza, który dokonując tego ruchu może spaść z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Wszystko zależne jest od samego gracza, który może tak manewrować swoimi ruchami, żeby dążąc do własnego zwycięstwa, zarazem może blefować i przeszkadzać innym graczom w osiągnięciu ich celu, co sprawia, że gra nie jest ani przez chwilę monotonna i przewidywalna – gdy tylko idzie nam jak z płatka, ktoś inny może nam całkowicie  zmienić plany. 


W trakcie rozgrywki mamy do dyspozycji brązowe i zielone karty akcji, na których znajdują się symbole, które informują graczy co mogą, lub co powinni zrobić. I tak możemy stawiać w poszczególnych dzielnicach naszych agentów, którzy pozwalają nam kontrolować dane dzielnice, bądź usuwać agentów innych graczy, nie pozwalając im wygrać; budować bądź usuwać domki, pobierać drobne opłaty od graczy, bądź z banku; wywoływać niepokój i zamieszanie na planszy














Ankh – Morpork to gra, która wciąga od pierwszych minut, a każda kolejna rozegrana partia sprawia, że chcemy więcej i więcej. Nie ma w niej czasu na nudę, co jest jej wielkim atutem. Znajomość uniwersum książek Pratchetta nie jest konieczna aby doskonale się bawić i czerpać przyjemność z blefowania i krzyżowania planów innym współgraczom. Ci, którzy z książkami ego pisarza są obeznani zapewne dużo chętniej sięgną po Ankh – Morpork, bo to doskonałe uzupełnienie jego prozy. 


Szczerze mówiąc gra nie ma żadnych większych  mankamentów, do których można by się przyczepić, a które to obniżały jej ocenę – do jedynych minusów zaliczyć można mała ilość kart tożsamości, których powinno być więcej, gdyż po kilku rozgrywkach dużo łatwiej jest odgadnąć kto ma jaki cel, a także wykonanie żetonów z kartonu - szkoda, że nie zostały wykonane z czegoś innego – wtedy prezentowałyby się lepiej.


Już nie mogę się doczekać zakupu kolejnej gry planszowej, której akcja również ulokowana jest w  fantastycznym uniwersum Świata Dysku, a mianowicie „Wiedźm”. 

Podstawowe informacje:

Język - polski
Liczba graczy - 2 - 4 osoby
Wiek - od 12 lat
Czas gry - około 60 minut
Cena - 159,95 zł

Moja ocena - 5/5

czwartek, 26 września 2013

Odnaleźć swą drogę - Aleksandra Ruda

Od jakiegoś czasu nadrabiam zaległości z fantastyki, od której oddaliłam się na długi czas, czytając literaturę zgoła odmienną - książki obyczajowe, sensacyjne, czy literaturę naukową podczas studiów i pisania prac. Mój powrót do tego gatunku rozpoczął się jakoś w zeszłym roku i trwa do dziś. Książka, która już od pierwszych stron niesamowicie mnie urzekła, zdobyła moje czytelnicze serce oraz uznanie i  najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości wyląduje na mojej półce jest książka „Odnaleźć swą drogę”, której autorką jest Aleksandra Ruda.  

Akcja tej książki rozgrywa się na Uniwersytecie Nauk Magicznych w Czystiakowie, na który wbrew temu, co mówią rodzice, chce się dostać główna bohaterka – Aleksandra Lacha. Jej życiowa przygoda rozpoczyna się w chwili przestąpienia progu domu rodzinnego. Ola to zakompleksiona dziewczyna, z ogromnym poczuciem humoru, niesamowicie uparta i ambitna. Każdy rozdział ukazuje nam jej perypetie, w których towarzyszy jej krasnolud Otton, który z czasem staje się jej najlepszym przyjacielem, a także nekromanta Irga, który usilnie próbuje zdobyć jej względy. To oczywiście nie wszyscy bohaterowie tej książki, jednak to na nich autorka skupia się najbardziej. Z racji tego, że autorka momentami bardzo mocno podkreśla, czy wręcz przerysowuje kobiece cechy głównej bohaterki, wydawać by się mogło, że książka skierowana jest tylko i wyłącznie do płci pięknej – nic bardziej mylnego – charakterek, cięty język i poczucie humoru głównej bohaterki z pewnością podbije też serca męskiej części czytelników. 

Akcja książki rozgrywa się na uczelni, dzięki czemu wielu czytelnikom będzie dane powrócić do studenckich czasów. „Odnaleźć swoją drogę” składa się z krótszych bądź dłuższych rozdziałów, przy czym każdy z nich kończy się w odpowiednim momencie nie nudząc czytelnika. Spora dawka humoru i błyskotliwe dialogi dostarczają czytelnikowi rozrywki. Książka jest przezabawna i dosłownie się ją pochłania, co jest jej ogromnym plusem, a zarazem wywołuje wielki żal, ponieważ zdecydowanie za szybko się kończy. Na szczęście jest kolejny tom, po który można sięgnąć by kontynuować wspaniałą przygodę w świecie magii. 

Muszę przyznać, że Aleksandra Ruda zwróciła na siebie moją uwagę – jej proza ma w sobie wyjątkową lekkość i błyskotliwość, dzięki czemu czyta się ją z ogromna przyjemnością. Mam nadzieję, dotychczasowy dorobek autorki powiększy się, ponieważ ma spory potencjał literacki.

sobota, 15 września 2012

Cytując ... (12)

"Za każdym razem noce robią się ciemne całkiem niepostrzeżenie. Któregoś wieczora w sierpniu wychodzi się na dwór i nagle wszystko jest czarne jak smoła, wielka czarna cisza otacza dom. Jest nadal lato, ale ono już nie żyje, zatrzymało się, nie więdnąc i jesień stoi u progu. Nie ma jeszcze gwiazd, tylko ciemność. Wtedy wydobywa się z piwnicy kanister z naftą i stawia w sionce, a latarka kieszonkowa wisi na kołku przy drzwiach..."

 Tove Jansson, Lato

Jesień zbliża się wielkimi krokami... Każdego dnia człowiek ma ochotę wracać wcześniej do domu. Zaczynam się rozglądać za rękawiczkami, na wyjątkowo chłodne wieczory. Staram się nie zapomnieć o szaliku. Ciemność, chłód i smutek... Nie wiem dlaczego, ale po raz pierwszy chcę, żeby lato jeszcze trwało. Dziwne... Przecież wcześniej lubiłam jesień. 

środa, 12 września 2012

Szlurp i Burp znowu rozrabiają... ("Bezdomne wampiry" - Tadeusz Baranowski)

Po raz kolejny Kultura Gniewu wydała komiksową perełkę… Tym razem jest to komiks Tadeusza Baranowskiego zatytułowany „Bezdomne wampiry”, który stanowi nie lada gratkę dla fanów rysownika. 

Pierwsze wzmianki na temat tej publikacji pojawiły się jeszcze w 2010 roku – ostatecznie komiks trafił do sprzedaży w lutym tego roku. Na album „Bezdomne wampiry” składają się historyjki powstałe na przestrzeni ćwierćwiecza – pierwsze cztery komiksy pochodzą  z 1985 roku, a reszta to już rok 2009, co z całą pewnością bez wątpienia zostanie zauważone nie tylko przez zagorzałego fana rysownika, ale także przez osobę, która nie miała wcześniej styczności z komiksami Baranowskiego.  

Bohaterami wszystkich zamieszczonych w tym tomie historyjek jest dwójka spragnionych krwi nieudaczników, których trudno się bać. Ich los wzbudza naszą litość i sympatię… Miło się natknąć na komiks, który pomimo wykorzystania tradycyjnych motywów i schematów opowieści wampirycznych, zupełnie odmiennie prezentuje same wampiry – z przymrużeniem oka i sporą dawką urzekającego humoru. Album łączy dwa style – slapstick, w którym komedia pomyłek odgrywa główną rolę, zestawiony zostaje z nieco odmiennym klimatem, w którym społeczno - polityczna satyra wysuwa się na pierwszy plan. Żywe, wyraziste kolory i dynamiczna, zapadająca w pamięć kreska sprawiają, że po ten po ten komiks sięga się z czystą przyjemnością. To nic, że nowsze historyki z tego albumu, które powstały w 2009 roku różnią się od tych, które pochodzą z wcześniejszych lat. To wciąż Baranowski, który doskonale posługuje się aluzją, humorem i odniesieniami do polskiej rzeczywistości, dzięki czemu jego historie są uniwersalne i trafiają do ludzi w różnym wieku. 

Doskonałe uzupełnienie tego albumu stanowi hołd w postaci galerii prac dziesięciu polskich komiksiarzy (Jacek Frąś, Karol „KRL” Kalinowski, Marcin Podolec, Michał „Śledziu” Śledziński, Krysztof Ostrowski, Janek Koza, Jakub Rebelka, Marek Turek, Przemysław „Supriko” Surma, Tomasz „Lew” Leśniak), a także świetny wstęp, którego autorem jest Adam Rusek. Czy można chcieć więcej? Chyba tylko kolejnego tomu z bezdomnymi wampirami w roli głównej - nie ukrywam, że był to dla mnie przyjemny początek przygody z komiksem Tadeusza Baranowskiego i byłoby miło, gdyby wampiry mogły narozrabiać po raz kolejny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...