czwartek, 1 lipca 2010

Mój Kapuściński - fotorelacja




Każdy kto mnie zna wie, że jestem uzależniona od zaznaczania. W przypadku "Hebanu" można mówić o lekkiej przesadzie...



Stos materiałów, które ostały się po napisaniu pracy. A w trakcie pisania przez mój pokój przewinęło się drugie tyle książek.














Nie obyło się bez problemów....






Z których powstał plik źle wydrukowanych kartek.


22 komentarze:

  1. Ha ha fotorelacja zabawna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz zabawna :D Mnie momentami nie było do śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygujące. A ten system zakładkowy jest mi bardzo znany. Mam taką samą manię. I czasem ołówkową, niestety. Lubię notować na marginesie.
    Gratuluję zakończenia pisania. Życzę brawurowej obrony. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jolu, Kubo - Dziękuję.

    Jolu - ten system zakładowy u mnie rzadko przeradza się w coś takiego :) Ale trzeba przyznać, że to była wyjątkowa sytuacja... Ten gąszcz karteczek był nieunikniony. A jeśli chodzi o manię ołówkową - ja też często notuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też mama manię ołówkowo-karteczkową, ale to chyba przypadłość dość częsta dla pochłaniaczy fabuł :)
    powodzenia na obronie, a Kapuściński- wdzięczny temat:)
    pozdrawiam
    mag
    http://kacikzksiazkami.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ajj, jak ja nie lubię gdy drukarka się ślini! Ech, mam podobne przejścia ze swoją - Brother ;] A jak wrzucić śliski papier jak fotograficzny, to już całkiem odmawia współpracy. Teflonowe rolki nawiną może dwa arkusze, a potem się wyślizgają. Wtedy wystarczy przepuścić zwykły papier ksero, nakarmić celulozą i jazda dalej z kredą/satyną/foto ;D
    HP ponad wszystko =.=' /lubię takie foto-relacje ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Te zakładki to zupełnie jak u mnie, jakiś zespół nabyty, bez którego nie czuję, że czytam.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha ha ha, przeżyłam dokładnie to samo - słowo dokładnie jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Też pisałam pracę o Kapuścińskim i też się wkurzałam, kiedy drukarka nie chciała współpracować ;-)) Powodzenia na obronie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Elwika - a o czym dokładnie pisałaś?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeee! Gdyby nie ja to total deprim xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Uśmiałam się szczerze tymi karteczkami, ale wiesz, jesteś usprawiedliwiona, tę książkę chce się pamiętać właściwie w całości :] A Ty jeszcze pisałaś akurat o niej pracę mgr! Trochę mnie dziwi,że drukowałaś u siebie. W punkcie ksero taniej, szybciej i estetyczniej rąbią :P Kiedy obrona?

    OdpowiedzUsuń
  12. witaj "zaznaczająca" - jak się cieszę! ja wydaję fortunę na zaznaczacze - jechały ze mną nawet na urlop, cały zapas .... nieprzydatny:/ ale nadrobię. Heban - CUDNIE! uwielbiam takie tęcze:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy - (Marcin?) zapewne tak :D

    Kornwalio - poprzednią pracę częściowo drukowałam u siebie, częściowo w punkcie ksero. Tak, zapewne wyszłoby estetyczniej, ale czy taniej? Ja miałam w pracy kolorowe zdjęcia. Drukarkę i tak chciałam nową kupić - będzie na zaś :)

    Moni - Jestem "zaznaczającą" odkąd pamiętam i dobrze mi z tym :D Muszę niebawem zakupić nowy zapas karteczek. Tylko jakoś nie mam okazji wybrać się do Tesco - a tam są moim zdaniem najlepsze :D Dużo i tanio.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za podpowiedź .... zajrzę do tesco

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie ma za co :) Mam nadzieję, że jeszcze je produkują :D Ja swoje kupowałam jakieś 2 lata temu - dwa opakowania. Przyznam, że jeszcze niedawno odnalazłam prawie całe bloczki oderwane od całości. Wystarczają na długo :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale przez te upały raczej daleko mi do komputera było ;-))

    Co do mgr, pisałam o władzy, a dokładnie - "Paraboliczne opowieści o mechanizmach władzy na podstawie Cesarza, Szachinszacha i Imperium".

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna relacja :) Dobrze, że już po. Cały ten trud się opłacił :) Mnie czeka obrona za rok i muszę powiedzieć, że Twoje zdjęcia jakoś mnie zmobilizowały do pracy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Elwika - pytanie dotyczące "Cesarza" miałam na obronie. Mój promotor proponował mi zajęcie się "Imperium", ale ja zdecydowałam się na "Heban".

    Lilithin - było ciężko, ale na szczęście już po :) O czym piszesz?

    OdpowiedzUsuń
  19. Piszę o postmodernistycznych wersjach klasycznych baśni, a dokładnie to o elementach feminizmu utopijnego w nich obecnych :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Coś chyba Ci promotorzy czują do "Imperium", bo mój też długo mnie namawiał do zajęcia się tylko i wyłącznie tą książką. Ale ja się nie dałam ;-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Lilithin - Chyba pozostawię to bez komentarza.

    Elwika - Ja też nie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...