czwartek, 17 maja 2012

W objęciach wielu kobiet (Charles Bukowski "Kobiety")

Charles Bukowski zawsze jawił mi się jako ktoś, kogo muszę poznać poprzez zapisane strony książki, jako postać kultowa, której trzeba poświęcić chociaż chwilę ze swojego życia. Właśnie dlatego sięgnęłam po powieść „Kobiety”.  Nie wiem czy był to dobry wybór, czy też nie… Żeby się o tym przekonać, musiałabym sięgnąć po inne powieści tego pisarza, co być może nastąpi z czasem. 

Bohaterem wielu książek i opowiadań Bukowskiego Henry Chinaski. Nie inaczej jest w przypadku powieści „Kobiety” ukazującej nam outsidera, który uwielbiał kobiety, alkohol i wyścigi konne. Już po kilkunastu stronach można dojść do prostego wniosku, że Henry Chinaski to literackie alter ego samego Bukowskiego. 

„Kobiety” to mocna i wulgarna powieść, w której autor nie stroni od opisów stosunków, jakie Henry Chinaski odbył z kobietami spotkanymi na swojej drodze (a trzeba przyznać, że trochę ich było…). Cała ta brutalność, wyuzdanie i grubiaństwo jakie serwuje Bukowski, mogą przyczynić się do tego, że niejeden czytelnik odłoży tę książkę bez mrugnięcia okiem… Niewiele osób zda sobie sprawę, że to tylko otoczka, za którą kryje się coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka – z czasem jesteśmy w stanie dostrzec i uchwycić to, co pisarz próbuje przed  nami ukryć pod powłoką pijaka i awanturnika, a mianowicie wrażliwość i mądrość życiową, której w żadnym wypadku nie można mu odmówić. Zaskakując jest to, że Henry Chinaski – mężczyzna nieatrakcyjny, w podeszłym wieku, z nałogami – właściwie nikt wyjątkowy, a mimo wszystko ktoś, kto przyciąga kobiety jak magnes. On sam zaś traktuje je jako swoistego rodzaju materiał, obiekt badań, wzorce postaci, które później umieści w swoich powieściach i opowiadaniach. Wszystkie relacje i związki (krótsze bądź dłuższe) jakie wywiązują się pomiędzy bohaterem książki, a spotkanymi przez niego kobietami, mają umożliwić mu lepsze poznanie ich złożonej natury, o czym możemy przeczytać w poniższym cytacie:

„Myślałem o rozstaniach, o tym, jakie są trudne, ale zazwyczaj dopiero po rozstaniu z jedną kobietą spotykasz następną. Musiałem zakosztować wielu kobiet, żeby je naprawdę poznać, żeby w nie wejść. Na poczekaniu potrafię wymyślać postacie facetów, ponieważ jestem jednym z nich, ale niemal nie jestem w stanie opisać fikcyjnej kobiety bez poznania prawdziwej. Tak więc eksplorowałem je na miarę swoich możliwości i odkrywałem w nich istoty ludzkie…”. [1]

I chociaż w powieści na pierwszy plan wysuwają się opisy przelotnych, często burzliwych przygód, czy śmiałe opisy łóżkowe pozbawione romantycznej otoczki, to wcale nie znaczy, że bohater Bukowskiego pozbawiony jest wyższych uczuć. Aby to dostrzec, trzeba przymknąć oko na ordynarność, sprośność czy dosadność i poznać go bliżej. Bo zarówno Chinaski, jak i Bukowski zyskują na bliższym poznaniu… Z czasem seksistowski cham i prostak ustępuje miejsca mężczyźnie, który ma do przekazania coś więcej – życiową mądrość, „perełkę” która trafia w sedno:
„Ból jest dziwnym uczuciem. Kot zabijający ptaka, wypadek samochodowy, pożar… Ból zjawia się nagle – trach! – i już jest, przygniata się, aż nadto rzeczywisty. A w o czach postronnego obserwatora wyglądasz na głupca. Jakbyś nagle zidiociał. Nie ma na to lekarstwa, jeśli nie znasz nikogo, kto zrozumie, jak się czujesz, i wie, jak ci pomóc” [2]

czy kilkanaście stron dalej:
“W pierwszym pocałunku i w pierwszym stosunku tkwi pewna doza dramatyzmu. Ludzie z początku wydają się interesujący, ale potem, stopniowo, lecz nieodwracalnie, wychodzą na jaw wszystkie ich wady i odchylenia od normy. Kobiety. Zawsze w końcu przestaję je obchodzić, a i one tracą dla mnie znaczenie…” [3]

I dzięki takim słowom rośnie moja sympatia do Bukowskiego, który w gruncie rzeczy jawi mi się jako zagubiony i nieprzystosowany do codzienności, stroniący od ludzi wrażliwiec, który ma wiele do powiedzenia na temat życia, relacji panujących na tym świecie… Warto przyjrzeć się postawie Chinaskiego – Bukowskiego, który z jednej strony stanowi dosyć pokaźne tło dla wszystkich kobiecych postaci jakie przewijają się przez książkę, a zarazem sam w sobie łączy niezliczoną ilość cech, które czynią z niego niezwykle barwną postać o wielu twarzach:
„Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju.” [4]

Bez mrugnięcia okiem i bez chwili zastanowienia skłaniam się ku opinii, że w gruncie rzeczy ta powieść to zaskakujące stadium ludzkich zachowań i natury – cała ta historia uświadamia nam, kim tak naprawdę jesteśmy i co nami kieruje. Poprzez zachowanie i przemyślenia głównego bohatera, Bukowski odziera nas ze złudzeń pokazując, że kieruje nami rządza zaspokojenia własnych pragnień. Sam Chinaski z jednej strony izoluje się od ludzi, chce spokoju, nie chce być interesujący, ale każdy jego krok i czyn to zaprzeczenie jego własnych słów – jest pisarzem, który chcąc nie chcąc musi brać udział w spotkaniach autorskich. Jest głośny i wyróżnia się z tłumu. Zmusza nas do udziału w swoim przedstawieniu, daje do myślenia, każe się zastanowić nad tym, która z jego twarzy jest tą prawdziwą – a jeśli wszystkie, to co to wszystko ma na celu i do czego prowadzi. Odpowiedzi mogą być zaskakujące, ale żeby je odnaleźć, musimy wkroczyć w prozę Bukowskiego z własnej, nieprzymuszonej woli.

[1] Charles Bukowski, Kobiety, Warszawa 2008, str. 335
[2] Tamże, str. 76
[3] Tamże, str. 108
[4] Tamże, str. 153

6 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu chce przeczytać tę książkę. Miałam jednak nadzieje, ze autor oszczędził czytelnikom opisu swoich sexualnych dokonań. Nie podoba mi się też idea, że "kieruje nami rządza zaspokojenia własnych pragnień". Chyba wole omijać takie książki :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Własne pragnienia zaspokajamy każdego dnia, czy tego chcemy, czy nie - jedząc, pijąc, śpiąc. To nie tylko potrzeby, ale także pragnienie przetrwania...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak. Świat Bukowskiego jest brudny i trudny. Bez sentymentów i cukierkowatej rzeczywistości. Nie dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno przeczytałam „Listonosza” Bukowskiego i z tej książki Chinaski jawił mi się raczej jako żałosny menel dowartościowujący się w ten sposób, że powiedział „do słuchu” komuś stojącemu wyżej na drabinie społecznej. Choć przyznaję, że były też fragmenty świadczące o wrażliwości bohatera/autora, ale te z kolei jakoś tak kojarzyły mi się z dowcipem o facecie, który siedzi na dnie i cieszy się, bo słyszy pukanie od spodu.
    Mam zamiar kiedyś jeszcze sięgnąć po Bukowskiego, ale niekoniecznie będą to „Kobiety”, może raczej „Szmira”, choć Twoja recenzja jest bardzo interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś oTAGowana.Szczegóły na moim blogu:
    http://blekitnyregal.blogspot.com/
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie ciekawa lektura, ale ja jeszcze nie miałam okazji jej czytać.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...