niedziela, 24 kwietnia 2011

W poszukiwaniu odkupienia (Sofi Oksanen "Oczyszczenie")


Są książki, które nas odpychają od samego początku, po które nie mamy ochoty sięgać. Są też książki, które działają na nas jak magnes – można by rzec, że to one same wybierają sobie czytelników. Ni stąd, ni zowąd wkraczają w nasze życie, diametralnie je zmieniając... Ostatnimi czasy niewiele książek intrygowało mnie tak, jak powieść Sofi Oksanen „Oczyszczenie”. Jakaś magiczna siła tkwiąca w tej książce podpowiadała mi, że sięgnięcie po nią będzie bardzo dobrym pomysłem. Moja kobieca intuicja i tym razem mnie nie zawiodła...

Początkowe wydarzenia w powieści oscylują wokół osoby Zary, która jak się później okazuje, w wyniku różnych wydarzeń, mających miejsce w jej życiu, zdecydowała się na ucieczkę. Mając przy sobie fotografię i mapę trafia do domu Aliide, która chociaż początkowo podchodzi z dużym dystansem do młodej dziewczyny, oferuje jej schronienie... Gdy uda nam się poznać Zarę, następuje zmiana czasu – przenosimy się w lata 30-te ubiegłego wieku, by przyjrzeć się bliżej drugiej bohaterce, Aliide. Dzięki tym przeskokom coraz więcej elementów zaczyna pasować do układanki, która wraz z lekturą książki Oksanen układa się w naszej głowie, by w części trzeciej wyjaśnić wiele niejasności. Myślę, że zdradzenie większej ilości szczegółów byłoby wielkim wykroczeniem wobec tej książki – biorąc pod uwagę różnego rodzaju zabiegi ze strony autorki, która zapewne chciała, żeby czytelnik jak najdłużej czerpał przyjemność z odkrywania sekretów bohaterek ukazanych w powieści.

„Oczyszczenie” Sofi Oksanen intryguje od początku do końca, oferując prawdziwą czytelniczą ucztę, która zaspokoi apetyt nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Wszystko za sprawą problematyki, na której skupia się autorka (toksyczna miłość, zazdrość, społeczne napiętnowanie, niespełnienie...) i świetnie prowadzonej narracji. Akcja powieści toczy się powoli... Każda strona odkrywa przed nami kolejne tajemnice z życia Aliide i Zary. Wiele w niej szczegółów i niezwykle ujmujących opisów.

Książka Oksanen nie jest powieścią, którą po przeczytaniu można tak po prostu odłożyć na półkę... Jej lektura musi wybrzmieć w czytelniku, a gdy już do tego dojdzie, nie opuszcza nas wrażenie, że mieliśmy do czynienia z książką wyjątkową pod wieloma względami; książką, obok której nie można przejść obojętnie.

8 komentarzy:

  1. Książkę mam w planach od dawna i w końcu będę musiała ją przeczytać. Bardzo mnie ciekawi:). Pozdrawiam świątecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki, które tak silnie oddziałują na czytelnika i na długo pozostają w jego umyśle. Dlatego bardzo mnie Twoja recenzja zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytalam, mnie zachwycil takze bardzo jezyk Oksanen, wspaniala lektura!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój egzemplarz czeka w kolejce. Niedługo się za nią wezmę i mam nadzieję, że też mnie wciągnie

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja Ci powiem, że wczoraj, po przeczytaniu Twojej recenzji, poleciałam kupić. Tzn, tak naprawdę poszłam odebrać przesyłkę i postanowiłam sprawdzić itd:-). No i kupiłam. Jestem mniej więcej w połowie i muszę stwierdzić, że jestem rozczarowana. To zazębienie historii zbyt oczywiste jak dla mnie, zbieżność losów - to już trochę jak z bajki, to się nie zdarza po prostu. Na myśl przyszedł mi "Bornholm Bornholm" Klimko Dobrzanieckiego, bo on też zazębia dwie historie, ale u niego to było jakieś takie głębsze, nie wiem, inteligentniejsze bym powiedziała nawet. Druga część wygląda lepiej. Dla mnie tej książce brakuje głębi, jakiegoś umocowania, wszystko mi się tam ślizga. Czuję się trochę jakbym po wypalonym papierosie, zjadła miętowego cukierka. Cukierek się skończył i już mogę palić następnego, bo już nie czuję jego smaku. Już nie pamiętam.
    Język jest w porządku, ale gdzieś nie trafia do mojego sedna.
    Oczywiście książki nie skończyłam, mam nadzieję skończyć ją dziś, ale wielkiego przełomu się nie spodziewam, dla mnie to przeciętna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skończyłam:-)
    po części jednak muszę zwrócić honor. Druga część wiele wyjaśnia, nie tylko w kwestii zazębień ale to, co po części brałam jako bujdę na resorach, znalazło swoje umocowanie. Akcja się zagęszcza, wydarzenia nabierają sensu i kształtu.
    Wiem już o co szło.
    Został mi tylko jedne zarzut, którego nie mogę przeboleć. To mogła być świetna książka psychologiczna. Ma ku temu wszelkie zadatki, postaci nie są proste, wiele w nich pytań, niedomówień. O Aliide i jej motywach działania można by rozprawiać długo. A jednak mam wrażenie że książka skupia się na akcji, wartkiej bardzo, bo czyta się ja błyskawicznie, przewracając kartki w pośpiechu. Wolałabym jednak, żeby akcja została w tle.
    No i język nie czaruje tak bardzo, jakby chciał, bo widać że chce. Ogólnie oceniam książkę jako niezłą jednak:-), choć książce brak wirtuozerii, głębi, nie czułam że się w niej zanurzam, raczej brnęłam przez nią motorówką. I już więcej nie będę się wypowiadać na temat nie skończonych lektur:-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Dea - a już miałam pisać, że żałuję bardzo, że książka się nie podobała... Cieszę się ogromnie, że skończyłaś i zechciałaś podzielić się swoimi przemyśleniami :) Cieszę się też, że mimo wszystko uważasz tę książkę za niezła :) Co do języka - hmmmm... Coś w sobie ma, mimo wszystko - może nie tyle sam język, ale właśnie to, jak Oksanen ją napisała, przez co czyta się ją w mgnieniu oka, ale nie jest to zwykłe obyczajowe czytadło. Co do gnębi - pewnie każdy odczuwa ją na swój sposób w zależności od emocji jakie w danym momencie się w nim znajdują :) Ja też zawsze staram się powstrzymać od wypowiadania na temat nie skończonych lektur, chociaż czasem mnie kusi, żeby daną książką rzucić w kąt i napisać o niej kilka złych słów, to czasem zdarza się jakiś przełom :) A co do Aliide - to może właśnie to jest ta owa głębia, która zmusza nas niejako do tego, żeby zastanowić się nad jej poczynaniami i motywami działania? Może to wszystko nie jest tak oczywiste, jak się wydaje w pierwszej chwili...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...